Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > KREATYWNI: Poza Bogiem

KREATYWNI: Poza Bogiem

2012-05-09 Jan Prociak, red

.html

Oto praca Jana Prociaka, wyróżnionego w kwietniowej odsłonie KREATYWNYCH (kategoria: Młodzi duchem/ tekst dziennikarski). Zachęcamy do uważnej lektury.



*********



POZA BOGIEM, ŚWIAT POST-RELIGIJNY W FILMACH BRUNO DUMONTA


Śmierć Boga i co dalej?

Skoro religia i Kościół przywłaszczyły sobie życie duchowe, trzeba je odzyskać, wprowadzić w świat sztuki  (wszystkie cytaty pochodzą z wywiadów z Bruno Dumontem)

Boga nie ma. Bóg nie żyje. Pozostał człowiek, którzy częściej niż w niebo patrzy pod nogi. W filmach Bruno Dumonta człowiek zajmuje miejsce Boga. Staje się ostatnią instancją i szansą na zbawienie. Francuski twórca opowiada o poszukiwaniu świętości w świecie zsekularyzowanym. W jego rozumieniu sekularyzm to stan dojrzały, kres religii, ale też droga, która może doprowadzić do sacrum ponad religią i jej instytucjami. Ten były nauczyciel filozofii wydaje się dostrzegać pustkę, która kryje się poza naturą i cywilizacją. Jego bohaterowie często stoją na ich rozstaju. Kwestią otwartą jest, w którą podążą stronę. Sam Dumont stara się nie ulegać rezygnacji i stając oko w oko z pustką poszukuje dalej. Sześć pełnometrażowych filmów, które do tej pory zrealizował, wydaje się tworzyć spójną całość, w której reżyser z różnych perspektyw przygląda się swoim ulubionym tematom.

Filozofia to za mało

Ateizm nie daje szczęścia, bo jest w nas naturalny głód sakralności, potrzeba świętości, wzbicia się na wyższy, duchowy poziom. O tym mówił André Malraux, kiedy sugerował, że XXI wiek będzie duchowy albo nie będzie go wcale.

W świecie Dumonta ateizm nie daje szczęścia, ale religia też nie. Kościół alienuje. W wywiadach francuski reżyser wielokrotnie krytykował zinstytucjonalizowane religie jako systemy infantylne. W jego rozumieniu sacrum jest czymś szerszym niż religia i jako takie wpisane jest w człowieczeństwo. Sama religia jest archaizmem, poza który trzeba wyjść, aby doznać oświecenia. Religia powinna mieć rację bytu tylko w sztuce. Bóg to postać filmowa - powiedział Dumont w jednym z wywiadów i od początku się tego trzyma. Jego pierwsza fabuła "Życie Jezusa" już w tytule wprowadza religijny kontekst, obok którego ciężko przejść obojętnie. Jednak religia w biblijnym wydaniu nie interesuje reżysera. Biblia stanowi dla niego użyteczny tekst kultury, z którego czerpie pojęcia i symbole przydatne w humanistycznym dyskursie. Ciężko jednoznacznie stwierdzić, który z bohaterów pełni w tym filmie tytułową rolę. Jezusa jako Boga, który zstąpił na ziemię i przyjął ludzką postać można utożsamiać z Freddiem, który w zderzeniu z okrucieństwem świata traci niewinność, a jego potencjalnie nieograniczone możliwości z każdym dniem zdają się maleć. Z drugiej strony mamy Kadera, którego niewinną ofiarę utożsamiać można z Jezusem jako Zbawicielem, który został odrzucony, wyśmiany, a w końcu zabity. Akt przemocy wobec młodego Muzułmanina zdaje kanalizować nagromadzone w młodych bohaterach emocje, ale to czy przyniesie im zbawienie, wydaje się być bardzo wątpliwe.

Kolejny trop biblijny pojawił się w "Ludzkości" z 1999 roku, za którą Dumont niespodziewanie otrzymał nagrodę na festiwalu filmowym w Cannes. Imiona głównych bohaterów tego antykryminału odsyłają wprost do starotestamentowej opowieści o Józefie i Faraonie. Ten pierwszy sprzedany przez braci na dwór egipskiego władcy odnosi niespodziewany sukces dzięki temu, że potrafi wytłumaczyć znaczenie snów faraona. W filmie Dumonta następuje swoiste odwrócenie ról: Faraon (właściwie Pharaoh de Winter) jest śledczym, który zamiast snów tłumaczy ślady zbrodni. Józef (Joseph) jest bierny, ale ma to o czym Pharaoh może tylko pomarzyć. Żeby jeszcze skomplikować ewentualną interpretację, Dumont zdaje się sugerować, że obaj mężczyźni tak naprawdę są tą samą osobą. Tutaj pierwszy raz zaznacza się swoista dwoistość ludzkiej natury, która od tej pory będzie ważnym wątkiem kolejnych dzieł Francuza. Sam twórca podkreśla, że nie skupia się na psychologicznej czy też socjologicznej wiarygodności swoich bohaterów. Są oni raczej wcieleniami pewnych cech niż prawdziwymi ludźmi. Tutaj dochodzimy do meritum twórczości Dumonta. Jego przejście od filozofii do filmu umotywowane było ograniczeniami tej pierwszej. Z punktu widzenia twórcy "Życia Jezusa" film stanowi potężniejsze narzędzie do rozważań nad kondycją ludzką niż filozofia, która oparta jest o słowa. Kino oprócz tego, że pozwala zadawać pytania, daje możliwość wyrażania uczuć, których nie da się opisać. Środki jakimi dysponuje pozwalają w subtelniejszy sposób oddać niuanse ludzkiej natury.

Ciemności kryją ziemię

Szaman tkwi w każdym z nas i to on uosabia sprzeczności ludzkiej kondycji – z jednej strony zdolność do iluminacji, uniesienia, a z drugiej – barbarzyństwo. Wewnątrz każdej istoty ścierają się te ekstrema..

Większość bohaterów Dumonta zdaje się szukać, jednak ich motywacje bywają trudne do rozszyfrowania. Poruszają się oni poza językiem, który przestał wystarczać do komunikacji. Tak jest z Davidem i Katią, parą podróżującą po pustyni w "Twentynine Palms" z 2003 roku. Reżyser po raz pierwszy opuścił swoją rodzinną Flandrię i udał się do Stanów Zjednoczonych. Bohaterowie tego eksperymentalnego horroru częściej kopulują niż rozmawiają. Ich relacja pełna jest gwałtownych uczuć. Kiedy bohaterowie leżą nadzy na skałach, budzą skojarzenia z pierwszymi ludźmi, jednak sielanka trwa tylko chwilę. Przez cały film czuć podskórne napięcie, które eksploduje w krwawym finale. Każde z bohaterów uosabia pewne pragnienia i schematy kojarzone z płciami. Wkraczają oni na pustynię, którą odczytywać można w sposób metaforyczny. Przekraczając granicę pustki nie mają już drogi powrotu. Oparcie relacji na fizycznej bliskości prowadzi do poczucia utraty godności w sytuacji skrajnej. Reżyser skupiając się w równej mierze na pejzażu, jak i ciałach bohaterów stara się oddać ich wewnętrzne stany. Wewnętrzne staje się zewnętrzne, a cielesne duchowe. W każdym filmie Francuza można znaleźć podobne analogie. Jednak w "Twentynine Palms" mamy do czynienia z pewnym przesunięciem. O ile wcześniej zło pochodziło z wewnątrz, tutaj jego wybuch wywołują zewnętrzne okoliczności. Reżyser przechodzi od zła realistycznego do zła symbolicznego rozumianego jako siła działająca w świecie. Podobnie jest w jego kolejnym filmie, "Flandrii" z 2005 roku.

Czwarty film przyniósł Dumontowi drugą nagrodę na festiwalu filmowym w Cannes, co dotychczas udało się tylko Andriejowi Tarkowskiemu. O ile jednak Rosjanin uchodzi za czołowego metafizyka kina, o tyle Francuz unika metafizyki i skupia się na fizjologii. Bohaterowie "Flandrii" skonfrontowani są z ekstremalnym doświadczeniem, jakim jest wojna. W nowych warunkach i daleko od domu znajdują się niejako poza prawem. Podobnie jak "Twentynine Palms" zło warunkowane jest przez zewnętrzne okoliczności. Tym razem jednak Dumont pozostawia nutkę nadziei, jaką jest miłość. I choć kontestacja, że uczucia mogą zbawiać, wydaje się naiwna, to w wykonaniu twórcy "Ludzkości" daleko jej do ckliwości znanej z powieści Paulo Coelho.

Życie po Bogu

Żeby "wyjść" z religii, trzeba najpierw przez nią przejść. Wykorzystać ścieżki związane z religią i pójść dalej. Cały czas czytam książki religijne - św. Tomasza z Akwinu, Bonawenturę. Czytam jak powieść, poezję. Bóg to właściwie piękny poemat. Trudno wyobrazić sobie coś lepszego niż przedstawienia o Jezusie czy ofierze Abrahama w teatrze. Tam właśnie jest ich źródło.

Wątek religijny najmocniej zaakcentowany jest w pochodzącym z 2009 roku filmie "Hadewijch". Celine, jego bohaterka, tak mocno pragnie poczuć Boga, że oddaje się sadomasochistycznej ascezie, co owocuje wydaleniem z klasztoru. Modlitwa jej nie wystarcza, chce by Bóg dosłownie ją wypełnił. Dumont pragnienie łączności z absolutem pokazuje tu jako coś wpisanego w ludzką naturę i niezbędnego do prawidłowego funkcjonowania. Zwraca uwagę na jej brak w dzisiejszym świecie, który symbolizują mieszczańscy rodzice głównej bohaterki i niebezpieczeństwo jakie niosą próby wypełnienia duchowej pustki. Celine wydaje się być pierwszą w pełni świadomą postacią w uniwersum Dumonta. Aktywnie poszukuje tego, czego współczesna cywilizacja nie może jej dać. Zawiedziona zarówno chrześcijaństwem, jak i islamem próbuje skończyć ze sobą, co uniemożliwia jej prosty robotnik. Czyżby człowiek zajął miejsce Boga?

Odpowiedź na to pytanie przynosi ostatni jak do tej pory film Dumonta "Poza Szatanem" z 2011 roku. W historii wiejskiego quasi świętego, którego czyny sytuują się poza chrześcijańską moralnością, reżyser pokazuje, że ostatecznie zbawieniem dla człowieka może być tylko drugi człowiek. Koło się zamyka. Wydaje się, że w tym temacie Dumont nie może powiedzieć już nic więcej, dlatego nie dziwią wieści, że w kolejny projekt Francuza, który do tej pory preferował aktorów-amatorów, zaangażowani są Juliette Binoche i Denis Podalydes, a jego fabuła osnuta będzie na tragicznej biografii francuskiej rzeźbiarki Camille Claudel. Wydaje się, że Dumont znalazł swoją odpowiedź. Jego widzom pozostaje zaś iście religijny dylemat: uwierzyć mu czy nie.



  • Pozostałych laureatów kwietniowej edycji KREATYWNYCH poznacie tutaj.


 


Komentarze
  • Bardzo dobrze ,ze sa wsrod nas ludzie dla ktorych religia nie jest oklepanym tematem

  • najlepsza praca wśród wyróżnionych moim zdaniem! głosuję! :)