Pod patronatem kulturaonline.pl
Jesteś w: Strona główna > Artykuły > KREATYWNI: Panteon Ewy Nabiałczyk

KREATYWNI: Panteon Ewy Nabiałczyk

2012-01-05 Ewa Nabiałczyk, Isz

.html
 

Przedstawiamy ostatnią pracę nagrodzoną w grudniowej odsłonie konkursu KREATYWNI. Ewa Nabiałczyk zwyciężyła w kategorii Młodzi duchem: Tekst literacki. Zerknijcie na jej "Panteon" - poetyckie (niekiedy również satyryczne) przemyślenia na temat sławnych i niesławnych "bohaterów".

Prezentacje wszystkich laureatów grudnia znajdziecie tutaj.

 

PANTEON

To będzie opowieść o bohaterach.
Umówmy się, że o bohaterach umownych.
Wiem, miało być inaczej, ku pokrzepieniu,
ku przestrodze, ku wskazaniu palcem
„Przedwiecznego Dobra” i „Przedwiecznej Prawdy”.
„Przedwiecznego Piękna”.
Całego triumwiratu „Boskich Cnót”.
Ku nawróceniu rozwydrzonej młodzieży,
ku napiętnowaniu zła, ku wskazaniu przykładów
postępowania, ku przemianie świata
i dusz ludzkich..
Jednak tak nie będzie.
Nogi cienkie, domicjuszowskie
miotane tańcem bachicznym,
pirrejskim.
Maski, gęby, które są nakładane
w imię wyższego dobra.
I tekst, wygłaszany
tonem wielce zdziwionym,
kiedy już Tanatos, inaczej Ponury Kosiarz
przybywa i nie ma żadnej wymówki
by się wykręcić – „Jakiż artysta ginie!
Jakiż ten świat będzie płaski,
kiedy mnie zabraknie!”
Cokoły nie palą się ale kruszeją w ogniu
i tylko gołębie
oraz niemieccy emeryci i japońscy turyści
interesują się pomnikami
tak zwanych „Wielkich Tego Świata”.
Jeśli szukasz tu sensu i prawdy
Zawiedziesz się.

REŻYSER

Do adwokata zwracamy się: „Mecenasie”.
Do aptekarza: „ Magistrze”.
Do wykładowcy: „ Profesorze”, „Doktorze”
Do lekarza również: „Doktorze”.
Do sędziego: „Sędzio”.
Do reszty społeczeństwa: „Pan, Pani”.
Zatem dlaczego, do reżysera
Mówimy: „Redaktorze”?

POETA

Poeta
to stworzenie wielce przedziwne.
Żyje w tym swoim świecie metafizyki,
modernizmu, postmodernizmu, realizmu magicznego
i rozmaitych, innych „-izmów”.
Poeta wie co to jest onomatopeja, jamb czternastozgłoskowy,
limeryk, sonet, haiku
chociaż zwykle pisze wiersze białe,
bo rymowanie bywa zdradliwe.
Poeta zupełnie nie zdaje sobie sprawy
ile kosztuje chleb, mleko i cukier.
Poeta stawia swoje stopy
na jakiejś starożytnej, czcigodnej posadzce
porównań, alegorii i symboli – i tylko on, Poeta
potrafi zauważyć między tymi składnikami różnicę.
Poeta czasem da wywiad do awangardowego, niszowego pisma
broni się zaś przed drukowaniem go w pismach popularnych.
Poeta cierpi. Obojętnym jest podmiot cierpienia
ważny jest sam akt.
Bo tylko wiarygodny jest artysta głodny.
Poeta jest abnegatem i czyni z tego środek wyrazu,
modę, trend.
Poeta pali papierosy.
I nie lubi, by cytowano go przy nim.

KOMPOZYTOR

Czasem
chciałoby się powiedzieć
niczemu nieświadomym znajomym,
że oto wczoraj, o godzinie 22.43
dopadła nas Wena
i Muzy kolektywnie
oraz indywidualnie
poczęły nam szeptać w ucho
nietuzinkowe, odkrywcze,
pierwszorzędne, oryginalne,
rozwiązania muzyczne.
Frazy genialne.
Rzeczywistość wygląda inaczej.
Na Muzach nie można polegać,
bo to podobnież histeryczki.
A kto by ufał histeryczkom?

MALARZ

Wrażliwy na kolory,
potrafiący w leżące na tacy jabłko
w towarzystwie gruszki i winogron,
tchnąć coś metafizycznego.
Obierać ziemniaki
w szacownej galerii,
namalować Chrystusa
z genitaliami na wierzchu
zbudować Oświęcim z klocków lego
i takie tam różne inne,
twierdzić, że to sztuka,
czemu żaden postronny,
jak również bywały
gość wernisażu,
nie zaprzeczy.
I tylko denerwuje go,
twórcę - stwórcę
jeden typ widza,
ten mianowicie,
który twierdzi,
że takie coś,
to on by sam namalował/zbudował/wykonał.
I to lepiej.

ANNA AUGUSTYNOWICZ

Kiedyś lubiłam Wojaczka.
Jak każda nastolatka,
której się wydaje,
że spacerowanie po szkolnych korytarzach,
z Biblią pod pachą, irokezem na głowie
i pomalowanymi czarnym lakierem paznokciami
już upoważnia ku mniemaniu o sobie,
że jest się jedyną, niepowtarzalną,
całkowicie premierową,
niepodobną do nikogo
indywidualnością.
Wojaczek okazał się jednak lekturą obowiązkową
wszystkich moich koleżanek szkolnych,
które to, podobnie jak ja,
uważały, że oto to jest to, o to właśnie szło,
to jest to Proszę Państwa.
Na szczęście z Wojaczka wyrosłam –
ale i powtarzam to ale –
przynajmniej, jako, że pamiętam dużo z tego poety
mam jaką taką podstawę
do porozumienia się (przynajmniej w tym aspekcie )
z moim dorastającym dzieckiem.

CEZARY BODZIANOWSKI

Pan z brzuszkiem,
Aktówką, wąsikiem,
w berecie. I szarym paltociku.
Przypomina głównego księgowego
Z prowincjonalnego miasteczka.
A jednak…
A to puka rano do okien, stojąc na podnośniku
I próbuje zagajać do ludzi.
A to w-f poprowadzi z dziewczętami.
A to meteoryt zapakuje do hipermarketowej torby
I tak będzie stał jak ten słup. A w torbie jeszcze buty.
Nieszkodliwy dziwak, myślą przechodnie.
Jak flash-moby.
Trochę absurdu, szczypta niekonwencjonalności,
Odrobina surrealizmu, przyprawione mnóstwem humoru.
Przechodniu! Bądź czujny!
Bo nie znasz dnia ani godziny.

CHARLES BUKOWSKI

Picie, knajpy, kobiety, bójki towarzyskie,
pisanie,
periodyczna depresja,
tak zwane męskie przyjaźnie
to esencja życia.

NICK CAVE & KYLIE MINOGUE

Róża
to najbardziej tandetny rekwizyt
wierszy miłosnych, piosenek dla nastolatek,
filmów w zamyśle wzruszających głębią,
wszelkiej możliwej sztuki,
która mieni się nią być.
Z różą jej do twarzy.
Ze śmiercią jej do twarzy.

EDYTA GEPPERT

Czym się kierował człowiek,
który pokusił się
o kradzież z chodnika sław
( tymczasem tylko osiem, ale w drodze następne ),
odcisku dłoni Pani Edyty?
Kolekcjoner, wielbiciel, entuzjasta, koneser,
Złomiarz?
Policja milczy.
Milczy też Apollo,
a wszak chyba on,
jak to nam każą wierzyć
jest opiekunem twórców.
A tu taki blamaż.

AGNIESZKA GLIŃSKA

Ładne kobiety mają w życiu gorzej.
Czy muszę zakładać lustrzanki,
czarny, skórzany uniform, wdzianko inaczej,
identyczne jakie mają motocykliści?
czy muszę nosić glany
i cały rynsztunek kobiety – żylety,
by dostąpić luksusu bycia traktowaną poważnie

KRYSTYNA JANDA

Tę piosenkę Brela,
prośbę,
błaganie kochanka,
by nas nie opuszczał,
należy wykonywać lirycznie,
ślicznie i apetycznie.
Egzaltowanie.
Pani zaś śpiewa tak,
jakby chciała
opuszczającego kochanka
zamordować siekierą
i zakopać w ogródku.

GRZEGORZ JARZYNA

Nawet wymyślny pseudonim nie pomógł.
Bo chyba nie chodzi o to,
By Nastazja Filipowna
Przy każdym, kolejnym wejściu
Zmieniała suknię?

SARAH KANE

Dwudziestoośmioletnia brytyjska dramatopisarka,
autorka przekraczających wszelkie normy sztuk teatralnych,
zafascynowana Biblią,
poszukująca namiętnie, rozpaczliwie, bezpardonowo
miłości
powiesiła się w szpitalu psychiatrycznym w Londynie,
nad ranem,
na własnych sznurówkach,
podginając palce stóp.
Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?

JONASZ KOFTA

Najbardziej na świecie bał się umrzeć.
Zachorował na raka.
Przechodził radioterapię, hemoterapię.
Już w zasadzie było dobrze,
gdy tymczasem w pewnej knajpie,
w towarzystwie znajomego
oraz panów przy barze,
sączących wódkę jakby to była co najmniej ambrozja
zakrztusił się. Wezwani medycy
w protokole wezwania, napisali:
„ Pacjent zmarł”
Cóż za przewrotność Opatrzności.

KRZYSZTOF KOMEDA

Brał wszystko,
cokolwiek zaproponował mu Polański.
Odrzucał wszystko,
cokolwiek zaproponował mu Hłasko.
Ten ostatni do końca życia twierdził,
że ten wypadek na spacerze,
w przerwie jakiejś kolejnej libacji,
to stoczenie się z urwiska w przepaść
i w efekcie krwiak mózgu,
zdiagnozowany następnie u kompozytora,
to dzieło nie bynajmniej przypadku,
a faktu, że Marek, nie podtrzymał, nie pomógł,
nie uratował, czy też nie zapobiegł upadkowi.
Wersja do wyboru. Bo Hłasko,
jedyny obecny podczas tego wydarzenia,
za każdym razem mówił co innego.
Zwykle jednak, podkreślając swą winę.
A kajanie się,
nie było jego zwykłym sposobem
rozwiązywania komplikacji życiowych.

IRENA KWIATKOWSKA

Zagrała ponad sto ról teatralnych,
20 filmowych i telewizyjnych
także wiele audycji radiowych,
zwłaszcza dla dzieci.
A konsumenci kultury
i tak pamiętają tylko
„Kobietę pracującą”.

MACIEJ MALEŃCZUK

Oto ja.
Pan Maleńczuk.
Niezależny.
Nonkonformista.
Były bard uliczny
snobistycznego Krakowa.
Były więzień sumienia
za organiczną niechęć do przymusowej
służby wojskowej.
Malujący paznokcie i powieki.
Przez niektórych porównywany
z Marylinem Mansonem
jako podobny.
Niekoniecznie słusznie.
Piszący teksty
zniewalające wprost
formą i treścią.
Były juror „Idola”,
I w ten sposób
Mieć zabiło być.

MARYLIN MANSON

Wywiadów udziela tylko poczęstowany kokainą.
Nosi demonicznie wyglądające szkła kontaktowe
w jednym oku żółte, w drugim czarne.
Nosi się bardziej niż kontrowersyjnie,
bardziej niż ekstrawagancko,
bardzo bardziej niż ktokolwiek inny.
Maluje paznokcie i nie wychodzi z domu
bez makijażu a`la Mefistofeles.
Podobnież na koncertach morduje gołębie.
Podobnież pije ich krew.
Podobnież zaprasza na scenę
rozhisteryzowane nastolatki,
prowadząc z nimi działalność
której by się twórca „Kamasutry” nie powstydził.
Pomimo w/w przypadłości
Otoczenie twierdzi, że jest on wrażliwym,
Inteligentnym, oczytanym, dobrym człowiekiem.
Podobnież lubi łowić ryby,
Dzieciom na ulicach nie zabiera lizaków
I przeprowadza staruszki przez pasy.
I ptaki też lubi. Lubi również psy.
Tylko za długo się gotują.

WOJCIECH MŁYNARSKI

Nazywany autorem nowelek lirycznych,
Czasem chciałby,
by mu zdjęto tę gębę
i przestano pytać o dalsze losy Krysi
co to królowała na turnusach nie od dzisiaj.

LESZEK MOŻDŻER

Nie przeczytałem ani słowa „Trylogii”.
Nie uczestniczyłem, nie będę uczestniczył i nie uczestniczę
w żadnym z projektów telefonii, funduszy, proszków i pampersów.
Nie pokazuję się w TV, tym reżimowym tworze
w porze największej oglądalności.
Nie lubię patosu i egzaltacji.
Właściwie nie mam gdzie mieszkać.
Nie jestem konformistą, co brzmi może dumnie
ale bardzo przeszkadza w życiu.
Gdybym skorzystał z projektów telefonii, funduszy, proszków i pampersów,
pokazał się w TV w porze największej oglądalności,
byłbym pewnie bogaty jak Krezus
i skończyłbym tak jak on – w niewoli.

VLADIMIR NABOKOV

Nurzam się w szczęśliwych wyrażeniach,
oblewam genialnymi frazami,
opływam w zdania współrzędnie złożone,
zapadam się z głową w wyszukane porównania.
Robię oko do czytelników –
poukrywane tam i ówdzie tropy,
jednak nie tak starannie, by uważny odbiorca
ich nie znalazł.
Gdybym nie pisał byłbym matematykiem –
pisanie ma wiele wspólnego
z rozwiązywaniem równań kwadratowych.
Tymczasem łapię motyle, chodzę do burdelu.
I jestem mylony z kompozytorem – Nicolasem –
Joyce na próżno twierdził,
że można tworzyć wartościową sztukę dla mas.
Uważni odbiorcy wprawdzie mnie z nikim nie mylą
ale jest ich mniej.
„Pewien mądry Łotysz, którego poznałem w Moskwie w 1919 roku, powiedział mi raz, że opary zadumy, w których bez żadnego powodu od czasu do czasu się pogrążam, to niezawodny znak, że skończę w domu wariatów”

JACEK OLTER

6 stycznia 2001 roku
a właściwie w nocy z soboty na niedzielę
z okna gdańskiego falowca,
wyskoczył Jacek Olter,
cierpiący na psychozę maniakalno – depresyjną.
Czy to szatan, który siadywał na łóżku w Jacka pokoju
i trwał tam przez całe noce
aż do statystycznej godziny samobójców
4.48, kiedy to mrok na zewnątrz wydaje się,
wytłucze szyby i zaleje pokój glajdrą nieszczęścia,
w której to glajdrze tonie się z głową?
Czy to anioł – mniej spoufalony, który siadywał na krześle?
Który z nich?
Za czyim to poduszczeniem?
Może geniusz perkusji zarażony obłędem to cena za wielkość?
Każdy normalny człowiek, chociaż raz w życiu myślał o samobójstwie.

AGNIESZKA OSIECKA

Wbrew powszechnemu mniemaniu
podrasowanemu treścią jej piosenek
oraz wspomnieniami rozmaitych,
samozwańczych, rzekomych przyjaciół Autorki
tej ostatniej wcale nie było w życiu wesoło.

SYLVIA PLATH

Bardzo obiecująca młoda poetka amerykańska,
laureatka wielu prestiżowych nagród krajowych oraz międzynarodowych,
była studentka renomowanego uniwersytetu,
autorka kilkunastu pięknych oraz kilku nieprzeciętnie dobrych wierszy,
matka dwojga rozkosznych bobasów, żona będącego na bakier z wiernością
bardzo ale to bardzo zdolnego, młodego poety
schizofreniczka,
po pięciu próbach samobójczych,
dyskretnie kontrolowana przez rodzinę,
po wyjściu Hughe`sa w celu nieznanym
i ułożeniu dzieci do spania,
włożyła głowę do kuchenki gazowej,
i przekręciła kurek.
Piekło jest miejscem umownym.

MARYLA RODOWICZ

Przejdą burze dziejowe,
nastąpią kataklizmy, o wiele bardziej pustoszące
wszystko na swej drodze, niż Jeźdźcy Apokalipsy.
Wybuchną wojny, atomowe - domowe.
Powstania też wybuchną.
W sklepach zabraknie żywności
oraz rozmaitych rzeczy użytkowych
bez których człowiek cywilizowany,
Europejczyk, rasy białej,
nie może się obejść.
Armagjedon nastąpi, regularny Armagjedon.
Umarli wstaną z grobów
a ziemia rozstąpi się z przerażenia.
Przeżyją tylko szczury i karaluchy.
I Maryla Rodowicz.

KAZIK STASZEWSKI

Zamiast iść na rozdanie „Fryderyków”
wolę z żoną do kina.

WISŁAWA SZYMBORSKA

Po pierwsze „Wisława” a nie „Wiesława”.
Zwykle mylone imię
przez reporterów penetrujących płci obojga.
Nie każdy musi być poetą –
jest na świecie tyle interesujących zawodów…
Od momentu otrzymania
prestiżowej, wymodlonej przez
zakompleksionych twórców, naukowców, etc.
Nagrody Nobla,
stałam się dyżurnym autorytetem.
Do tego stopnia, że zadaje mi się
Bezceremonialne pytania, typu
kto wygra ligę – Wisła czy Cracovia?
Odpowiadam – Arka Gdynia.

ROLAND TOPOR

Podobnież każdy,
kto spróbował
ludzkich wnętrzności
staje się wilkołakiem.

KRZYSZTOF WARLIKOWSKI

"Szekspir i uzurpator. Z Krzysztofem Warlikowskim rozmawia Piotr Gruszczyński"
(Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2007),
"Warlikowski. Extra ecclesiam"
(Wydawnictwo Homini, Kraków 2008).
Czyżbym dotarł do tego etapu życia ( twórczości?),
w którym, podobnie jak uznanym pisarzom i poetom
drukuje się znalezione w czeluściach szuflad
luźne notatki, zarysy wierszy i powieści, aforyzmy,
fragmenty czegoś, co w przyszłości
miało być czymś większym?
Kiedy trzeba coś dostarczyć wydawnictwu,
bo zaliczka wzięta, bo galopują terminy,
a tu się siedzi nad pustą kartką,
nerwowo zaciąga papierosem
i z udręką patrzy w okno.

(…)

Jeśli to prawda, że piekło jest puste,
to ten pan z wąsikiem a`la Chaplin
krzykliwy i wymachujący kończynami,
czarnowłosy, malarz - amator,
wiecznie chodzący w mundurze,
też dostąpi zbawienia.

 

Komentarze
  • Dobrze się to czyta.... Co do Kwiatkowskiej- dla mnie to podświadomie .." Pchła szachrajka" puszczałam tę bajkę do snu moim dzieciom w genialnym wykonaniu p. Ireny. Pamiętam każde słowo i jej cudowną interpretację. W ten sposób zycie zatoczyło pewne koło - jako dzieciak w niedzielę uwielbiałam słuchać przez radio audycji nadawanej o 10 tej rano ( wialiśmy z bratem od stołu z niedzielnym śniadaniem ku zgorszeniu babci), a był to .... Koziołek Rududu , któąa to bajkę fantastycznie opowiadała Irena Kwiatkowska!

  • Rzeczywiscie,calkiem niezle.